O Wioli
28-letnia Wiola Szczerba zachorowała na złośliwy nowotwór prawej piersi. Po amputacji nowotwór zaatakował kości.
Wiola w trakcie choroby przeżyła wyczerpująca chemioterapię. Lekarze stwierdzili, że zrobili już wszystko co było w ich mocy. Z dnia na dzień jej stan się pogarszał.
Od końca ubiegłego, 2009 roku, największym marzeniem Wioli, iskierką nadziei na zdrowie był wyjazd do Chin. Dzięki Państwa ofiarności i dobrym sercom niemożliwe stało się możliwe – wyjazd doszedł do skutku.
W Tjanjin Cencer Hospital profesorowie zakwalifikowali Wiolę do leczenia. Była przygotowywana do serii bolesnych zabiegów które miały na celu zamrożenie guzów nowotworowych i wielu innych niedostępnych w Polsce zabiegów ratujących jej życie.Przez 6 dni Wiola otrzymywała kroplówki organiczne które pozwalają przygotować pacjenta do operacji… Z powodu wciąż słabnącego układu immunologicznego dalsze leczenie w Chinach nie powiodło się – po 10 dniach Wiola wróciła do kraju.
Po powrocie z Tjanjin wysiłek polskich lekarzy skupił się na wzmocnieniu kości Wioletty, aby umożliwić jej poruszanie się na wózku. Wyniki badań wykazały, że nowotwór, który zaatakował jej kości, nie grozi przerzutami do innych organów. O wynikach akcji zbierania pieniędzy na leczenie Wioli przeczytacie Państwo tutaj.
MOJA HISTORIA….
Pewnego popołudnia kładłam sobie maseczkę na dekolt i przez przypadek wyczułam w piersi guzek.
Pierwsza wizyta u ginekologa rozwiewa wątpliwości. Lekarz mówił, że przecież jestem młoda. To na pewno włókniak. Wizyta u onkologa w Szczecinie przynosi drastyczną diagnozę – rak sutka…
W listopadzie wyłuskali mi guza, badanie histopatologiczne wykazuje, że to złośliwy nowotwór. Zapada decyzja o mastektomii. Nie boję się. Chcę, żeby usunęli ze mnie to paskudztwo jak najszybciej. Myślę sobie: „Nie mam piersi, ale będę żyć”
Po zabiegu przyjmuję sześć dawek chemii. Czerwonej. Znienawidzony kolor jeszcze na długo zostanie pod moimi powiekami. W kwietniu 2007 r. kończę chemię i szybko wracam do pracy z nadzieją, że odtąd zacznie się już normalne życie. We wrześniu pojawiły się pierwsze bóle….
Jeszcze się nie lękam. Myślę, że to po chemii, ale w grudniu ból staje się ciągły. Nieznośny. Nie mam siły iść, wstać, słabnę…

